Zdrowie - Zdrowa żywność

Polski Klub Ekologiczny Małopolska

Zdrowie - Zdrowa żywność

Wirusy | Biotechnologia | Genetyka

Hanna Bumba

INTELIGENCJA EKOLOGICZNA I ZAKUPY

Artykuł w oparciu o książkę „Inteligencja ekologiczna” Daniel’a Goleman’a, Wyd. Rebis, Poznań 2009.

Słynnym już stało się zdanie „To tylko jedna słomka, powiedziało 8 milionów ludzi”. W świetny sposób obrazuje ono, że rujnujący środowisko naturalne to nie „oni” (np. przemysł, transport itp.) ale „my” – każdy z nas z osobna, dokonujący codziennie decyzji, od których zależy los naszej planety. Na pytanie więc, czy jest sens „żyć ekologicznie” na co dzień, kiedy inni dookoła nas tak nie robią odpowiedź brzmi „tak”! Wraz z kolejnymi kampaniami informacyjnymi rośnie ilość osób zaliczających się do tzw. „świadomych konsumentów”, czyli tych, którzy wiedzą, że są w stanie wypić napój bez użycia plastikowej słomki, mogą pisać na papierze pochodzącym z makulatury, czy używać kosmetyków wyprodukowanych przy minimalnym zużyciu wody, o czym informuje producent na biodegradowalnym opakowaniu.

Dla lepszego zrozumienia poniższego tekstu należy przybliżyć trzy pojęcia, które stanowią podstawę rozważań D. Goleman’a autora „Inteligencji ekologicznej”. Pierwszym z nich jest ekologiczny łańcuch dostaw. Sam łańcuch dostaw jest to sieć powiązań pomiędzy wydobywcami surowców, dostawcami, producentami, magazynami, transportem, a finalnym odbiorcą, czyli konsumentem. Jako podstawowy termin używany w ekonomii sieć ta przypomina łańcuch od – do, czyli od wydobycia potrzebnych surowców do momentu sprzedaży gotowego produktu. W ujęciu ekologicznym prosty łańcuch zamienia się w pajęczą sieć ze znacznie szerszymi powiązaniami i oddziaływaniami poszczególnych ogniw łańcucha dostaw na siebie nawzajem. W wersji idealnej ekologiczny łańcuch dostaw jest okręgiem, gdzie wykorzystane przez konsumentów produkty zostają poddane recyklingowi, a więc odpady ponownie stają się surowcem do produkcji nowych wyrobów.

Kolejnym terminem jest cykl życia produktów (ang. LCA, skrót od wyrazów Life Cycle Assessment). Termin ten od razu informuje o tym, że „życie” każdego produktu należy analizować od procesu jego produkcji, poprzez czas użytkowania, a śledzenie jego losów jako odpadu i zobaczenie jak finalnie został on zagospodarowany, jest nieodłącznym elementem pozwalającym określić jego rzeczywisty wpływ na środowisko naturalne.

Ostatnim terminem, którym autor „Inteligencji ekologicznej” posługuję się nader często, jest „radykalna przejrzystość”. To nic innego jak ujawnienie przez producenta, bez żadnych manipulacji, faktycznego wpływu wyprodukowanego produktu na środowisko naturalne. Tylko przeanalizowanie całego LCA, zbadanie oddziaływań i zanieczyszczeń wytwarzanych przez wszystkie ogniwa łańcucha dostaw, może dostarczyć przejrzystej informacji o tym, w jaki sposób i w jakiej ilości „przyroda ucierpiała” podczas procesu powstawania danego dobra, na które konsument patrzy w tej chwili i decyduje o jego kupnie, bądź nie. D. Goleman oprócz wpływu procesu produkcji produktu na środowisko rozwija radykalną przejrzystość o jego wpływ na zdrowie człowieka podczas jego użytkowania, a także zdrowie ludzi, którzy go wyprodukowali i ich warunki pracy (bezpieczeństwo, godziwe wynagrodzenie, społeczna odpowiedzialność biznesu).

W „Inteligencji ekologicznej” bardzo szeroko omówione zostały problemy konsumpcji, globalizacji, cyklu życia produktu itp. Dostatek w krajach bogatych, do którego dążą kraje biedne, zawsze ma ukrytą cenę. Każdy zakupiony przez nas produkt został poddany wielu procesom (produkcji, transportowi itd.), z których każdy wywarł określony wpływ na środowisko. Epoka przemysłowa, nastawiona na rozwój bez oglądania się na przyrodnicze konsekwencje, przyzwyczaiła nas do pewnych standardów, które niestety jak obecnie wiemy szkodzą człowiekowi i naturze (m.in. wszechobecny plastik, który jest lekki, ale proces jego rozkładu trwa setki lat). Istnieje dziedzina ekologii przemysłowej, która łączy w sobie wiedzę z zakresu chemii, fizyki i inżynierii z ekologią i bada związki przyczynowo – skutkowe rzeczy produkowanych przez człowieka z ich wpływem na otoczenie. Gdyby zwykły konsument dysponował wiedzą posiadaną przez ekologów przemysłowych to podczas zakupów wiedzieliśmy jaka jest „historia tego produktu” i czy kupując nie przyczyniamy się np. do niszczenia siedlisk bytowania jakiegoś gatunku, który jest na wymarciu. Radykalna przejrzystość, czyli właśnie znajomość tej „historii” pozwalałaby porównywać postępowania producentów i wszystkich ogniw w ich łańcuchach dostaw. Nie wystarczy bowiem, żeby napój był sprzedawany w biodegradowalnej butelce, jeżeli do jego produkcji zużywa się więcej wód podziemnych niż to naturalnie odnawialne, zaburzając tym samym stosunki hydrologiczne na pewnym obszarze, na którym zaczynają występować susze, co uniemożliwi życie tam setkom tysięcy ludzi (przykład produkcji Coli w Indiach). Niestety większość produktów pozyskiwanych przy poszanowaniu przyrody i jej naturalnych cyklów odnowy podwyższa jego cenę, a koszt ten przerzucany jest na konsumentów, którzy nie patrząc długodystansowo wolą w chwili obecnej zapłacić mniej za produkty w koszyku, nie martwiąc się „kosztami środowiskowymi”, które będą musieli ponosić w odległych dla nich dekadach.

W „Inteligencji ekologicznej” pojawia się przykład analizy listy 659 składników użytych do produkcji szklanego słoika. Każda substancja to inny czynnik wpływający na środowisko, ekosystemy, klimat, zasoby naturalne i nasze zdrowie. Około stu substancji przeniknie do wody, pięćdziesiąt przedostanie się do gleby, a dwieście dwadzieścia związków chemicznych zostanie wyemitowanych do atmosfery (w tym dwutlenek węgla, tlenki azotu oraz metale ciężkie). Jednak tylko połowa gazów emitowanych do powietrza przy produkcji słoika pochodzi z fabryki szkła, druga zaś połowa od innych ogniw łańcucha dostaw. Jako zanieczyszczenie dla środowiska traktowane są też negatywne skutki zużycia energii elektrycznej potrzebnej do wytopienia szkła i tutaj również większość nie pochodzi z samej fabryki, ale z innych etapów. Istotny jest też rozkład występowania substancji rakotwórczych podczas procesu produkcji szklanego słoika: 8 % to związki lotne powstające podczas budowy i utrzymania fabryki, 16 % to gaz ziemny użyty do opalania pieców, zaś 31 % to polietylen, z którego robi się opakowania używane na czas transportu słoików. Oczywiście zestawienie to nie ma większej wartości, jeśli nie porówna się go z wpływem cyklu życia produktu np. plastikowej butelki czy tzw. „wielomateriałowego” kartonowego opakowania. Tylko wtedy będziemy wiedzieć, które opakowanie wybrać.

Warto opisać też mechanizm obliczania tzw. śladu węglowego, gdyż wiele przedsiębiorstw, firm i koncernów chcąc pochwalić się troską o środowisko podaje go jako ważny wyznacznik ochrony środowiska przy produkcji danego produktu. D. Goleman w „Inteligencji ekologicznej”, podaje przykład chrupek ziemniaczanych marki Walkers, które na opakowaniu miały informację o 75 gramach dwutlenku węgla CO2 uwolnionego do atmosfery w czasie ich produkcji. Policzono ilość energii zużytej do uprawy ziemniaków i słoneczników (z których robiony jest olej). Dodano do tego ilość CO2 emitowanego przez traktory, maszyny do mycia, obierania, krojenia, smażenia, wsypywania do torebek ziemniaków, oraz przechowywania i transportu gotowych paczek chrupek. Policzono również gazy cieplarniane powstające podczas drukowania torebek i paczkowania chrupek. Jako ostatnie uwzględniono los pustych torebek od ich zebrania od konsumentów, poprzez przewóz i składowanie na wysypiskach śmieci. Ślad węglowy jest jednym z najczęściej podawanych parametrów, mających świadczyć o ekologicznym zaangażowaniu się producenta w ochronę naszej planety.

Niektórzy „świadomi konsumenci”, mówią, że jedynie ekologicznym jest kupowanie produktów miejscowych od lokalnych producentów. Ciekawym przykładem z „Inteligencji ekologicznej”, który daje do myślenia, czy w dzisiejszym świecie można w ogóle mówić o produkcji miejscowej, jest cykl życia produktu prześledzony na przykładzie pomidorów w Montrealu. Określane jako lokalne, bo hodowane w szklarniach w okolicy tego miasta, tak naprawdę „odwiedziły” wiele miejsc na świecie. Badania nad ich odmianą prowadzono we Francji, nasiona hodowano w Chinach, ponownie wysłano do Francji, tam zabezpieczono i drogą morska przewieziono do Ontario, by wyhodować sadzonki. Następnie sadzonki przewieziono do Quebecu, by uprawiać pomidory i zrywać ich owoce. Warto również zwrócić uwagę na rodzaj transportu, gdyż to on stanowi zawsze duży procent wpływów na cały cykl życia produktu. O wiele mniej zanieczyszczeń powstaje przy transporcie wina do Bostonu drogą morską z Francji, niż przy przewożeniu ciężarówką win produkowanych w Californii. Innym przykładem była analiza wpływu na zanieczyszczenie środowiska hodowli róż. Badania te zrobiono przy okazji Walentynek. Okazało się, że o wiele mniej szkodliwa jest produkcja róż w Kenii (warunki klimatyczne są tam tak sprzyjające, że nie potrzeba sztucznych nawozów), włączając w to ich późniejszy transport lotniczy do Londynu niż produkcja róż w Holandii, gdzie używane są szkodliwe pestycydy, które wraz z deszczem spłukiwane są z pól i przedostają się do wód gruntowych, zamieniając je w niebezpieczny chemiczny koktajl. Tym samym by wiedzieć, czy „lokalne” znaczy lepsze, znów należy wziąć pod uwagę cały cykl życia produktu, co może być nieosiągalne dla zwykłego konsumenta. Przy zastosowaniu radykalnej przejrzystości, takie informacje byłby ogólnodostępne i ułatwiałyby podjęcie dobrych decyzji bez tracenia czasu na prowadzenie własnych śledztw w gąszczu informacji, często o wątpliwej wartości, pochodzących od producentów, zamiast od niezależnych ekspertów.

Problem, jaki widzi D. Goleman w dokonywaniu ekologicznych wyborów przez konsumentów to to, że: „Jako indywidualni klienci jesteśmy zmuszeni do wyboru spośród arbitralnie ustalonego wachlarza (…) produktu (…) stworzonego w wyniku decyzji inżynierów, chemików i wynalazców wszelkiej maści (…). Mamy złudzenie wyboru, ale tylko w ramach narzuconych przez te niewidzialne ręce. Z drugiej strony możemy dokonywać wyboru na podstawie pełnych informacji (…). Po prostu idąc do sklepu, głosujemy za pomocą naszych pieniędzy”. Czyli konsumenci, żeby mieć pewność sami musieliby sprawdzać prawdziwość informacji podawanych przez producentów, a jak wiadomo ci zawsze opiszą swój produkt w samych superlatywach. Tylko poddanie cyklu życia produktu niezależnej ocenie porównawczej dokonanej przez bezstronnych ekspertów może być wiarygodne. Z pomocą przychodzą tutaj różne aplikacje, z których jedna GoodGuide jest bardzo szczegółowo omawiana przez autora „Inteligencji ekologicznej”. Niestety od czerwca 2020 roku z nieznanych przyczyn zawiesiła ona swoją działalność. Metoda tej aplikacji, jak i wielu innych podobnych, polegała na ocenie produktu w kategoriach ochrona środowiska, warunki pracy i wpływ na zdrowie użytkownika dając produktowi punkty. Najwyżej punktowane produkty były oznaczane na zielono, jako „przyjazne człowiekowi i środowisku”. Dzięki tej ocenie powinny one zwrócić większą uwagę konsumentów, a ci jeśli zaczęliby kupować tylko wysoko punktowane produkty, swoją siłą nabywczą zmusiliby producentów pozostałych nisko punktowanych produktów do podniesienia standardów w swoich liniach produkcyjnych.

Należy jednak pamiętać, że starania producentów to jedno, ale na obraz pełnego cyklu życia produktu zawsze wpływ ma to, co my jako konsumenci zrobimy finalnie z odpadem. Segregując odpady dajemy im szansę na recykling, do łańcucha dostaw dołączają nowe ogniwa w postaci firm odzyskujących odpady i uzyskujących z nich na nowo surowce do produkcji. To od nas zależy jak będzie przebiegało „dalsze życie” produktu po spełnieniu przez niego swojej zasadniczej funkcji użytkowej.

Musimy również przestać się łudzić, że jakiekolwiek umowy międzynarodowe coś zmienią (przykładem może być handel pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych zamiast ich ograniczanie). Tylko my, jako konsumenci możemy oddolnie wpłynąć na to, jakie produkty i co ważniejsze, jak wytwarzane, będą miały zwiększony popyt. Odrzucenie przez konsumentów „podejrzanych” towarów to jedyny sposób na ich eliminację z rynku. Głos pojedynczego człowieka robiącego zakupy, pomnożony przez miliony to jedyny czynnik, który może realnie wpłynąć na opłacalność dbania o środowisko przez producentów.

mgr inż. Hanna Bumba

Absolwentka Ochrony Środowiska na AGH, obie jej prace dyplomowe dotyczyły rekultywacji i wpływu na otoczenie składowiska odpadów w Baryczy. Misjonarka świecka Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego "Młodzi Światu" w Etiopii, wciąż mocno zaangażowana w pomoc misjom. Dzięki pracy z dziećmi i młodzieżą oraz Światowym Dniom Młodzieży zwiedziła już 4 kontynenty. Interesuje ją ekologia, ochrona środowiska i odnawialne źródła energii oraz planowanie kolejnych podróży.  



Biotechnologia

Technologie biomedyczne



Wirusy | Genetyka

Wirusy | Genetyka



Publikacje

Publikacje ekologiczne Rady Naukowej PKE Małopolska

Stanowiska i Opinie

Nasze merytoryczne stanowiska i opinie w sprawach ekologii Rady Naukowej PKE Małopolska

EkoDebaty

Debaty Rady Naukowej Polskiego Klubu Ekologicznego Małopolska

EKODEBATY | Debaty Rady Naukowej Polskiego Klubu Ekologicznego Małopolska

Zapraszamy na organizowane cyklicznie debaty podczas, których przedstawiamy różne punkty widzenia

TOP